piątek, 26 maja 2017

Legendary Brows Gel/ Charlotte Tilbury. Najlepsza mascara do brwi.

Legendary Brows Gel/ Charlotte Tilbury. Najlepsza mascara do brwi.








Charlotte Tilbury, to znana na świecie makijażystka gwiazd. Przygotowywała do sesji zdjęciowych najgorętsze nazwiska modelingu jak na przykład Kate Moss. Jej makijaże można zobaczyć u najlepszych fotografów na świecie i w najlepszych światowych magazynach modowych :Vogue, Harper's Bazaar czy Vanity Fair. 
W 2013 roku Charolotte stworzyła własną linię kosmetyków. Strasznie cieszy mnie fakt, kiedy to właśnie znający się na rzeczy makijażyści czy kosmetolodzy idą dalej i tworzą własne linie kosmetyków. Raczej nikt o zdrowych zmysłach wieloletniej ciężkiej pracy nie poświęcił by dla byle czego, byle jakich produktów.  Dzisiaj kolekcja Charlotte to przede wszystkim kosmetyki kolorowe, ale znajdziemy tu także podstawowe kosmetyki do pielęgnacji: kremy, maseczki czy ostatnia bardzo ciekawie wygladająca nowość, maseczka brązująca do twarzy. 
Charlotte preferuje makijaże klasyczne, dodające kobiecie pewności siebie. Charlotte nagrywa filmiki instruktażowe tak aby wykonanie makijażu było jeszcze prostsze. 
 Akurat skończyłam kredkę do brwi ABH, która zła nie była, jednak trochę przeszkadzała mi jej kiepska trwałość zdecydowałam się na produkt od Tilbury ,Legendary Brows Gel, czyli po prostu mascarę do brwi. To, że nawet delikatne ich podkreślenie, definiuje każdy makijaż, wyostrza rysy, robi tę przysłowiową kropkę nad "i", nie muszę nikogo przekonywać. Jestem posiadaczką bardzo jasnych brwi, bez ich nawet delikatnego podkreślenia czuję się po rpstu nago. O Lordzie, i pomyśleć, że przez lata nie zwracałam na nie uwagi!
Mascarę dostajemy w czterech odcieniach:
- Clear, bezbarwna 
- Brigitte: jasny odcień rekomendowany dla blondynek,jasnych, brązowych oczu i rudości
-Linda: średni odcień, polecany dla ciemnych blondynek do średnich, brązowych oczu
-Cara: ciemny odcień polecany dla ciemnych, czarnych włosów.  

Jako posiadaczka ciemnych blond włosów, kupiłam żel w kolorze Linda. To naturalny kolor, który określiłabym jako połączenie taupe z brązem. 
Przyznam, że z tego typu produktami mam doświadczenia gorzej niż marne. Nietrwałe, nie dające koloru, to myśli które mi przychodzą gdy mam na myśli mascary do brwi. Od dobrego produktu do brwi oczekuję, delikatnego ich wypełnienia, wielogodzinnej trwałości a także utrwalenia. Mascara Charlotte Tilbury daje mi to wszystko. Jej sekretem jest szczoteczka, a właściwie powinnam napisać mini szczoteczka. Nigdy się z taką nie spotkałam, to ona gwarantuje sukces w wypełnieniu brwi kolorem. Z jej pomocą bez problemu dotrzemy do każdego takiego miejsca. I przysięgam, mascara utrwala brwi najlepiej pod słońcem! To jest coś niebywałego,dotykam brwi i cały dzień są sztywne. Nadany im kształt rano utrzymuje się cały dzień. Można fajnie się pobawić i dać brwiom trochę drapieżności :).
Mascara daje dość naturalny efekt, to nie jest pomada. Nie da się nią przerysowanego makijażu brwi. Ma być naturalnie i tak jest. Utrwalone, wypełnione brwi to gwarancja sukcesu według Charlotte.Mascara została wzbogacona o witaminę E a także składniki dodające brwiom objętości.
Wizualnie produkt wygląda zacnie, luksusowo na miarę Harrodsa czy i innych znanych domów towarowych gdzie marka ma swoje stoiska.  Cena oczywiście adekwatna, bo 18,5 funta.
Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego produktu. 

Ściskam.
Iwona



 

poniedziałek, 22 maja 2017

Ambient Lighting Powder/ Hourglass

Ambient Lighting Powder/ Hourglass








Jeżeli miałyście okazję słyszeć o marce Hourglass, prawie na pewno było to w kontekście pudru Ambient Lighting Powder. YouTube i blogosfera od lat pieje z zachwytu na jego temat, jak to cudownie zmiękcza, rozświetla, daje piękne glow. Mówiąc krótko-produkt magia!
Naczytałam się, naoglądałam mnóstwo opinii, mimo to długo nosiłam się z zamiarem zakupu pudru wykańczającego. Ciągle w głowie miałam Meteoryty, które u mnie nie dają efektu wow. No ale, w końcu przyszedł ten moment, że zdecydowałam się na zakup pudru  w odcieniu Ethereal Light. No i mam co chciałam! Dziś opowiem Wam już tak zupełnie na chłodno co myślę o tejże gwieździe. Mam go jakieś 4 miesiące, okazji by przetestować go porządnie było wiele.
Na pierwszy rzut okiem, puder wygląda dość przeciętnie. Ani plastikowe opakowanie ani szata graficzna ani zapach a raczej jego brak nie wprawiają mnie w zachwyt. No wizualnie Metoryty to nie są. 
Co poza tym dostajemy? Fajnie drobno zmielony, niezwykle przyjemny, jedwabisty puder... z drobinkami. No jak Boga kocham, cały internet ich nie widzi, ja je mam i widzę. Oczywiście początkowo, zastanawiałam się skąd one, bo przecież nie od pudru... Winowajców miałam różnych, krem, podkład a może i nawet tonik. Faktem jest, że nie jest to jakieś ordynarny brokat, ale jest on widoczny, szczególnie w słońcu. Świadomość, że puder ma drobinki trochę mnie przyznaję wkurza. Pudru używam tuż po nałożeniu podkładu.  Cera rzeczywiście robi się rozświetlona,  zmiękczona. Pięknie wygląda w słońcu, w kamerze. Efekt optycznego wygładzenia rzeczywiście jest widoczny. 
Efekt jednak na mojej normalnej skórze z lekko ale to naprawdę lekko świecącą się strefą T trwa bardzo krótko. Dosyć szybko jakoś tak nienaturalnie zaczynam się błyszczeć. Skóra mieszana lub tłusta, będzie potrzebowała solidnego matu, ale generalnie to odradzałabym go po prostu takim typom.  Puder kompletnie nie nadaje się do robienia poprawek, a z tą myślą go kupiłam.
Mój kolor,  niby transparentny, potrafi bielić, żałuję, że nie wzięłam innego odcienia.
Puder jest na pewno ciekawy, ładnie leży w rękach. Miarą, że sięgamy po coś luksusowego jest oczywiście cena. Po podwyżkach obecnie kosztuje całe 40 funtów. I szczerze, to warto te pieniądze spożytkować na coś innego, dobrą książkę czy dobry obiad w miłym towarzystwie :)

Jestem ciekawa, jakie jest Wasze zdanie odnośnie tego pudru a może Wasze serca skradły Meteortyty :)

Ściskam. Iwona

czwartek, 18 maja 2017

Świetne serum z kwasem hialuronowym. Pure Hyaluronic Serum/Pestle&Mortar.

Świetne serum z kwasem hialuronowym. Pure Hyaluronic Serum/Pestle&Mortar.




Pestle&Mortar to mała rodzinna firma, skupiająca się na produkcji kosmetyków naturalnych, opartych o składniki o udowodnionym działaniu, w takim stężeniu aby rzeczywiście przy regularnym ich stosowaniu efekty były widocznie zauważalne. Prócz tego firma prowadzi  niezwykle przyjemną politykę względem traktowania klienta. Błyskawiczna wysyłka zawsze kurierem, bezpłatna od 30 funtów, próbki wszystkich produktów dostępnych w ofercie, urocze opakowania, sprawiają, że zawsze jak otwieram przesyłkę czuję się niezwykle dopieszczona. 
Serum z kwasem hialuronowym, to sztandarowy produkt marki, to od niego zaczynali. Dzisiaj oferta Pestle&Mortar znacznie się rozbudowała, znajdziemy tutaj bardzo fajne duo do oczyszczania, krem na dzien, czy bardzo interesujące serum na noc. 
Pure Hyaluronic Serum, to produkt w całości wolny od składników pochodzenia zwierzęcego, bez barwników, zapachu czy parabenów. Zawiera kwas hialuronowy, który jak wszyscy wiemy jest doskonałym nawilżaczem. Tego typu produktów jest na rynku mnóstwo, wiele z nich kosztuje nie kosztuje ponad 30 funtów, ba te w sklepach z półproduktami kosztują gorsze. Powiem tak: na mojej cerze, większość się nie sprawdziła, bywało tak, że produkty zawierające kwas hialuronowy spotęgowały dyskomfort, zamiast go zlikwidować lub chociaż złagodzić.
To serum jest inne. Aksamitna, przyjemna, lekko żelowa konsystencja, przyjemnie rozprowadza się na buzi. Pamiętajmy jednak, aby produkty z kwasem hialuronowym nakładać na lekko zwilżoną buzię, czy to tonikiem czy wodą termalną. Produkt nie lepi się, nie pozostawia żadnej irytującej warstewki. Szybko się wchłania, można spokojnie w krótkim czasie nałożyć krem i dalsze kroki pielęgnacyjne. 
Oceniam ten produkt po skonczonej całej buteleczce. W tym czasie nie stosowałam żadnego innego serum nawilżającego. Wnioski mam następujące: serum  znacznie pomogło mi uporać się z problemem odwodnionej cery. Suche place przy nosie, które były moją wielomiesięczną zmorą, prawie zniknęły. Cera zyskała na jędrności i elastyczności. Serum za sprawą zawartego w nim wyciągu z aloesu wykazuje doskonałe właściwości kojące i gojące. Cera wygląda zdrowo, promiennie i rześko. 
Uwielbiam! czekam na drugą buteleczkę.  ( 36funtów, 30 ml. Produkty marki możecie kupić od niedawna na lookfantastic, gdzie często są rabaty sięgajace 20%) 

Składniki:

Aqua, * Aloe Barbadensis Leaf Juice, *Sodium Hyaluronate, *Cucumis sativus fruit extract, Butylene Glycol, *Tocopheryl Acetate, *Glycerin, *Xanthan Gum, Phenoxyethanol, *Caprylyl Glycol. *Plant Derived. Pestle & Mortar Pure Hyaluronic Serum is 100% free of animal derived raw materials and organic solvent remnants, paraben free, fragrance free and not tested on animals.

Używacie produktów z  kwasem hialuronowym? strasznie jestem ciekawa Waszych typów.

Ściskam.
Iwona